.

Recenzja Powidoków

Przedstawiono go jako nieustraszonego mężczyznę w trudnych czasach stalinizmu, takiego twardziela z amerykańskich filmów sensacyjnych. W filmie zabrakło ukazania tych ograniczeń jakie stawia kalectwo. Wydaje mi się, że gdyby nie Linda cały film byłby nie do zniesienia. Byłby po prostu nudny. To właśnie on dodał  filmowi kunsztu aktorskiego. Nie można też zapomnieć o innych aktorach, choć dla mnie byli prawie nie zauważeni. Byli neutralni, przyćmieni talentem Bogusława Lindy. Jednak bardzo ważną rolę grała Zofia Wichłacz. Studentkę, która przepisywała książkę Strzemińskiego „Teoria widzenia”. Bardzo młoda aktorka grająca u boku Lindy powinna być dla niego tłem,  jednak ona była najbardziej charakterystyczna z całego grona studentów Strzemińskiego. Niby delikatni subtelna, jednak miała coś w sobie, co nie dawało o sobie zapomnieć. Zafascynowana swoim mistrzem, chętna do pomocy studentka. Niby nic trudnego do zagrania a jednak  można stworzyć z takiej roli perełkę. Ostatnią bardzo ważną aktorką z obsady, o której warto powiedzieć jest Bronisława Zamachowska. Dziewczynka, która w tak młodym wieku zaliczyła debiut u jednego z najlepszych światowych reżyserów grając Nikę Strzemińską, córkę malarza. To ona wyzwalała  emocje na twarzy nieugiętego Strzemińskiego. Dziewczynka sprawiła, że na rolę Lindy patrzę zupełnie inaczej. Tylko nie wiem, kto  kim się bardziej zajmował, córka ojcem czy ojciec córką. Mimo swojego młodego wieku Nika była bardzo odpowiedzialna i nie chciała być ciężarem dla ojca, dlatego poszła do domu dla dziewcząt. Mała aktorka mając na kącie taką rolę w przyszłości nie powinna mieć problemu ze znalezieniem pracy w filmie. Scenariusz Andrzeja Mularczyka nie był błyskotliwy. Historia ciekawego człowieka była przedstawiona w bardzo oczywisty sposób, co sprawiło, że film w pewnych momentach był nieciekawy . Gdyby nie gra aktorska Bogusława Lindy, film nie wyszedłby tak dobrze jak teraz. Przed premierą filmu,  Linda w jednym z wywiadów powiedział, że scenariusz był beznadziejny i on sam musiał ratować ten obraz. Po obejrzeniu filmu stwierdzam, że aktor miał trochę racji. Gdyby nie obsada,  ten film byłby niewypałem. Scenariusz był po prostu zbyt pospolity, nie posiadał  głębszego zamysłu. Bardzo mocnym elementem filmu były zdjęcia Pawła Edelmana. Widziałam kilka filmów,  w których to on był operatorem. Ten był inny.  Każde ujęcie było tak dopracowane i przemyślane,  że miło się je  oglądało. Przeszkadzało mi jednak to, że niektóre sceny były przedłużone a nawet czasem może niepotrzebne. Nie wnosiły zupełnie nic do filmu. Kostiumami do filmu zajmowała się Katarzyna Lewińska. Ubrania bohaterów  przez cały film były takie same, co pokazywało, że to były ciężkie czasy i kupienie nowej koszuli graniczyło z cudem. Ubrania były jednak  za mało zużyte, płaszcze wyglądały jakby przed chwilą ktoś kupił je w sklepie, a przecież ci ludzie nie mieli pieniędzy, więc powinny wyglądać trochę inaczej niż w nienaruszonym stanie. Kostiumy podkreślały charakter filmu. Były ciemne, tak jak cała kolorystyka filmu. Ostatnio kręcenie filmu w takich barwach jest bardzo popularne. Według  mnie największym błędem filmu było pominięcie bardzo istotnej osoby w życiu Strzemińskiego, Katarzyny Kobro. Żona malarza była tylko wspomniana kilka razy i pokazany był jej pogrzeb a przecież  była ona  jedną z najważniejszych osób w życiu Strzemińskiego. Zawsze pomagała mu, podawała farby, dbałą o niego. Ich rozstanie było bardzo burzliwe. Wydaję mi się, że gdyby pojawiło się  kilka scen z byłą żoną, film nabrałby bardziej osobistego charakteru. Jednak rozumiem wizję autora. Pewnie chciał skupić się na jego malarstwie a nie sytuacji rodzinnej. Andrzeja Wajdę naprawdę doceniam za wiele dobrych filmów. Jego ostatni  zaliczam  do udanych i wartych obejrzenia. Mimo tego, że kilka rzeczy mi nie odpowiadało. Warto nie tylko zobaczyć ten film ale także  zainteresować się całą filmografią reżysera. Zawsze poruszał tematy trudne, o których ludzie chcieli usłyszeć. Szłam do kina z przekonaniem, że „Powidoki” zmienią coś  w moim życiu i się nie pomyliłam.

Zuzanna Albińska kl. II Bf